
Badminton
Kilka nazw tej gry przyjęło się w naszym kraju – badminton, kometka, wolant. Polega ona na odbijaniu rakietką lotki nad siatką. Liczy się punkty, gra podzielona jest na sety. Skąd się wziął ten pomysł?
Badminton jest na tyle starą grą, że nie potrafimy określić dokładnie, kiedy się narodziła. Źródła rysunkowe, pochodzące z cywilizacji Azteków oraz Chińczyków, sugerują, że podobny sport uprawiano już wiele tysięcy lat temu. Chylmy czoła przed starożytnymi…
Nazwa gry pochodzi nie od nazwiska jej twórcy, lecz od posiadłości w Anglii, leżącej niedaleko Bristolu. Była ona w posiadaniu księcia Beaufort, kiedy pierwszy raz dokonano prezentacji gry w 1870 roku. W salonie, którego rozmiary po dziś dzień są wzorem długości i szerokości boisk do badmintona, zaprezentowano grę polegającą na podbijaniu rakietkami lotki wykonanej z korka i piórek. Zasady były zbliżone do obecnie obowiązujących. Po kilku latach spisano je i usystematyzowano, a znamy je do dziś. Po środku boiska znajduje się siatka, nad którą musi przelecieć lotka – dziś wznosi się na wysokość 1,55 metra. Lata mijały, a badminton zyskiwał coraz szersze rzesze fanów. Pojawili się wśród nich profesjonaliści, więc nie było innego wyjścia, jak stworzyć Międzynarodową Federację Badmintona.
Może grać każdy! Do tego nie potrzebna jest większa filozofia, jedynie trening. Badminton oferuje dużo ruchu, który nie jest nudny. Poprawia koordynację, samopoczucie i formę. Gracz nie zauważy ile przebiegł, ile razy podskoczył i machał ręką – pracują wszystkie mięśnie, a przy okazji może się dobrze bawić. W badmintona można grać pojedynczo lub parami. Turnieje są organizowane zarówno dla juniorów jak i graczy z wieloletnim „stażem”. Jest to świetna forma aktywności dla dzieci. Rakietka jest o wiele lżejsza, niż tenisowa. Lotka nie stanowi zagrożenia urazem, ponieważ korek jest miękki.
Szybciej niż formuła 1. Profesjonalni gracze szczycą się tym, że prędkość lotki podczas smeczowania (czyli ścinania toru lotu) lotki może osiągnąć zbliżoną wartość do bolidu. Według zapisów, najszybszy smecz wykonał duński gracz, Jima Laugesen, podczas turnieju Swiss Open 2001. Uderzona przez niego lotka pędziła 364 km/h – tylko 5km/h mniej niż Antonio Pizzonia – najszybszy kierowca formuły 1.